Jesteś tutaj: HomeBydgoszczSchreiber: Nie należę do tych co mówią, że wszystko co robi prezydent jest absolutnie złe, fatalne, szkodliwe, ale wiele rzeczy można by robić lepiej (wywiad)

Schreiber: Nie należę do tych co mówią, że wszystko co robi prezydent jest absolutnie złe, fatalne, szkodliwe, ale wiele rzeczy można by robić lepiej (wywiad)

Napisane przez  Ł.R. Opublikowano w Bydgoszcz wtorek, 19 marzec 2024 10:00

W kolejnej odsłonie wyborczych rozmów zapraszamy do obejrzenia wywiadu z posłem Łukaszem Schreiberem, liderem Bydgoskiej Prawicy, kandydatem na prezydenta Bydgoszczy, a jeszcze do niedawna ministrem w kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego.

 

Łukasz Religa: Jak przeglądamy w mediach zainteresowanie treściami dotyczącymi wyborów to można zauważyć, że one jest nikłe. Mamy jakąś anomalię w porównaniu z innymi wyborami.

 

Łukasz Schreiber: To prawda – ja w ogóle mam takie wrażenie, że druga strona próbuje zabić te wybory samorządowe, zwłaszcza jeżeli mówimy o naszym mieście. Nawet w kontekście debat, które są organizowane, albo nie są organizowane, w kontekście takiego zainteresowania opinii publicznej ludzie są trochę zmęczeni. Były wybory parlamentarne, później te emocje w sejmie, a może ludzie są zniechęceni z jednej strony, a z drugiej strony się trochę boją.

 

Ł.R.: Zapytam kandydata – o czym są te wybory? Zawsze ważna jest próba wykreowania takiej narracji.
Ł.Sz.: To są wybory o tym jak dalej Bydgoszcz ma się rozwijać. Z drugiej strony widzę, że jest to kampania o invitro prawda – główna ściana na Rondzie Jagiellonów poświęcona. No nie – te wybory nie są on invitro, ani o polityce zagranicznej, ani o reformie wymiaru sprawiedliwości o Zielonym Ładzie. Te wybory są o tym jaką będziemy mieli komunikację miejską, czy uda nam się podnieść prestiż i znaczenie Bydgoszczy, czy uda nam się zahamować ten bardzo niedobry trend w postaci spadku ilości mieszkańców. Czy uda się znów sprawić, żeby Bydgoszcz znowu stała miastem sportu, czy uda się przywrócić do Bydgoszczy wielkie imprezy. Czy uda się sprawić, żebyśmy przyciągali młode osoby do miasta, żebyśmy byli ich wstanie zachęcić, aby pozostali tutaj po studiach, albo ci którzy wyjechali na studia, aby do Bydgoszczy wracali. O tym są te wybory.

 

Ł.R,: Pan jest też liderem Bydgoskiej Prawicy, zresztą nawet nazwisko jest w nazwie. Rozmawialiśmy o tej narracji, że z jednej strony zarzuca Pan, że oni zajmują się invitro, polityką zagraniczną, a wy chcecie rozmawiać tylko o Bydgoszczy. Muszę mieć tutaj przytyk, bo część kandydatów – wystarczy się przejść w sobotę pod Urząd Wojewódzki i posłuchamy, że Tusk to jest ,,ruda wrona” i …..

Ł.Sz.: Panie redaktorze jest w tym jednak pewna subtelna różnica. Jasne, że kandydaci są różni, są z rożnych środowisk, reprezentują różne poglądy i to jest czego my nie ukrywamy. Dlatego jest ten miejski komitet, bo jest tutaj więcej niż jednak partia – jest kilka partii, są stowarzyszenia, są przedstawiciele związków zawodowych, są przedstawiciele rad osiedli. Jest największa liczba osób bezpartyjnych po prostu na naszych listach. Ja nikomu nie zakazuje aktywności innego rodzaju, bo to byłoby absurdalne, aby miał swoje poglądy i wyrażał ich na manifestacjach.

 

Jest natomiast podstawowa różnica – tego nie robi Bydgoska Prawica, tego nie robi sztab wyborczy, tego nie robię ja, to jest zaangażowanie poszczególnych osób i oni mają do tego prawo. Z drugiej strony – te działania o których mówimy, to są działania sztabu. To są działania samego prezydenta, to są jego plakaty, to są konferencje sztabu, to są konferencję przewodniczącej Rady Miasta.

 

Ł.R.: Wiem jaką mamy nadwyżkę operacyjną, gdybyśmy mieli wydać teraz te 300-400 mln zł (na tyle prezydent Rafał Bruski pobieżnie szacuje koszt obietnic wyborczych Schreibera i Bydgoskiej Prawicy) to zadłużamy się. Obawiam się, że pójdziemy droga Torunia, który na mieszkańca jest prawie dwa razy bardziej zadłużony niż w przypadku Bydgoszczy.

Ł.Sz.: Ja nie wiem czy trzeba iść drogą Torunia. Można iść nie do końca drogą jaką proponuje obecnie prezydent, ale też nie popadać w drugą skrajność. Powiem tak – sam prezydent się chwali jak wydał 3 mld zł z budżetu na inwestycje. Nie opowiadajmy zatem głupstw, że nie ma żadnych środków w mieście na inwestycje. Na inwestycje jest przecież dzisiaj wydawanych 200-300 mln zł rocznie i już z tego mamy budżet jakby potężny. Mamy środki zewnętrzne o które chcemy aplikować, jeżeli trochę by się zwiększyło zadłużenie, to też nie uważam, aby to miało miasto położyć. Wszystko zależy na co te środki będziemy wydawać. Jasne, gdybyśmy zaczęli rozdawać pieniądze...

 

Ł.R.: Chcecie trochę rozdać pieniędzy w postaci darmowej komunikacji.
Ł.Sz.: Nie chcemy rozdawać pieniędzy, chcemy zbudować pewne zaufanie pomiędzy odbiorcom a usługodawcą. Komunikacja jest dzisiaj fatalna – za taką jakość ludzie mówią jasno i tak my uważamy, że trudno za to płacić. To jest rozwiązanie tylko na pół roku i w ciągu tego pół roku chcemy znacząco poprawić tą jakość i uważam, że realnie do 2026 roku chcemy wprowadzić wszystkie rozwiązania które zapowiedzieliśmy.

 

W rozmowie poruszamy też takie kwestie jak ustawa metropolitalna, kolej metropolitalna czy współpraca pomiędzy Łukaszem Schreiberem jeszcze w roli ministra, a prezydentem Rafałem Bruskim. Całość rozmowy to 38 minut, o obejrzenia której zapraszamy.

 

- Ja nie należę do tych co mówią, że wszystko co robi prezydent jest absolutnie złe, fatalne, szkodliwe itd. Natomiast widzę, że wiele rzeczy można by zrobić lepiej, nie jestem zadowolony z pewnego rodzaju przeciętności. Uważam, że Bydgoszcz powinna być bardziej ambitna. I to jest mój zarzut do mojego głównego kontrkandydata – podkreślał Schreiber.

 

W środę zapraszamy na ostatni wywiad – z kandydatką Joanną Czerską-Thomas.

 

Warte obejrzenia

Wiadomości sportowe

  • Zapowiedź europejskiej debaty o przyszłości Unii Europejskiej

    W czwartek o godzinie 15 w sali plenarnej Parlamentu Europejskiego odbędzie się debata z udziałem liderów europejskich partii o przyszłości Unii Europejskiej. Na naszych łamach będziemy ją transmitować, przygotujemy z niej też skrót. Dzisiaj w kilku zdaniach chcemy ją zapowiedzieć.

  • Eurowybory w regionie zanoszą się na najnudniejsze w historii (komentarz wyborczy)

    Za niecałe 3 tygodnie europejczycy wybiorą reprezentacje blisko 0,5 mld obywateli Unii Europejskiej. Gdyby to były inne wybory (parlamentarne czy samorządowe) to bylibyśmy w kulminacji kampanii wyborczej – w naszym regionie tak naprawdę ona się dopiero zaczyna – powoli zaczęły się pojawiać się banery i bilboardy z kandydatami, ale i tak dość oszczędnie.

Wiadomości z regionu