Jesteś tutaj: Home

Bydgoskim politykom szczególnie łatwo przychodzi atakowanie mediów zamiast odnoszenia się do trudnych tematów

Napisane przez  Łukasz Religa Opublikowano w Bydgoszcz poniedziałek, 07 listopad 2022 06:53

Rolą mediów jest kontrola władzy – taka jest podstawowa zasada demokracji, nie oznacza to oczywiście, że z mediów nie należy robić ,,świętych krów”, bowiem one z racji uczestnictwa w życiu publicznym mogą być poddawane krytyce, ważne jednak aby krytyka była merytoryczna. Wśród polityków coraz popularniejsze staje się z jednej strony schematyzowanie bez argumentów merytorycznych, z drugiej natomiast strony politycy mają coraz większą ochotę kontrolować treści w mediach.

 

Takie działania prowadzą w coraz większym stopniu do marginalizowania roli mediów, ale też uderzają w jakość demokracji. Nie było w ostatnim czasie sesji Rady Miasta na której prezydent Rafał Bruski nie atakowałby gazet należących do PKN Orlen. Ostatnio odpowiadając na interpelację radnego Jarosława Wenderlicha o wyniki jednego za rankingów o którym napisał Express Bydgoski (ranking najbogatszych gmin) wyjaśnił, że miasto nie ma wpływu na to ile dostaje z PIT i CIT, prezydent postanowił jednak temu medium poświęcić cały akapit w odpowiedzi pisząc o tym, że spada liczba sprzedawanych gazet. Gdyby na tym się wywód skończył, ale prezydent jako organ wyraża ocenę ,,spadła ich wiarygodność”. Dalej mamy osobistą wycieczkę do jednego redaktora ze stwierdzeniem ,,należy poważnie się zastanowić czy jest to jeszcze dziennikarstwo czy już wyłącznie prorządowa propaganda”.

 

Dzieje się to w podobnym okresie, gdy ratusz rozkręca swój portal i gazetę, które z biuletynu miejskiego coraz chętniej podejmują tematy polityczne. Jakoś pracy osób tworzących tutaj treści oceniają osoby podległe bezpośrednio prezydentowi służbowo, stąd też naturalne jest, iż nie pojawią się tam treści negatywne z punktu widzenia prezydenta. Tak samo zresztą trudno się spodziewać treści uderzających zbyt ostro w posłów PiS-u czy to w telewizji, czy właśnie w tych gazetach. Taka jest niestety rzeczywistość, gdy politycy próbują bawić się w redagowanie mediów.

 

Zaryzykuje stwierdzenie, że taki ton komentarzy pod adresem redaktora Expressu wynikać może m.in. z tego, że wyciąga trudne dla ratusza tematy, a ratusz nie ma żadnych narzędzi, aby na ten przekaz wpływać. Z drugiej strony jak spojrzymy na aktywność radnych PiS-u, to w ostatnich tygodniach sporo uwagi poświęcają wydawanej przez ratusz gazecie, oczywiście od strony krytycznej, która może ich boleć tym, że nie mają również żadnych narzędzi wpływu na przekaz.

 

Prezydent przyjmuje zwyczaje po radnych PiS-u

Schematyzowanie mediów jakie próbuje robić prezydent jest niedopuszczalne, ale nie jest to w Bydgoszczy nowe zjawisko. Kilka miesięcy temu gdy na Moście Uniwersyteckim odbywała się konferencja radnych PiS, redaktor konkurencyjnego do nas portalu zadał pytanie trochę niewygodne, wówczas wiceminister Jarosław Wenderlich stwierdził, że ten redaktor reprezentuje medium sprzyjające ratuszowi. Na potwierdzenie tej tezy nie przedstawiono jednak żadnych argumentów.

 

Nie jest jednak tajemnicą, że taki podział na media rzetelne (za które uważa się te sprzyjające PiS-owi) oraz lewackie (niesprzyjające) praktykuje część radnych tego klubu. Robi to wprost np. radny Krystian Frelichowski, który gdy jest proszony o organizowanie konferencji prasowych nie zaprasza celowo mediów, których nie uznaje, z tego też powodu gdy są konferencje klubu radnych PiS-u został odsunięty od tej roli. Zdarza się jednak, że chociażby Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych prosi go o zwołanie konferencji, aby promować np. zbiórkę darów dla Polaków na wschodzie, wówczas Portal Kujawski nie jest zapraszany, choć konferencja dotyczy jedynie promocji zbiórki charytatywnej, a z Towarzystwem Inicjatyw Kulturalnych współpracuje się nam bardzo dobrze.

 

Celem polaryzacja mediów

Od wielu lat życie polityczne w Polsce można opisać tak, że są dwa obozy, które się zwalczają, mają swoje żelazne elektoraty. Odnoszę wrażenie, że w ten schemat próbuje się też wpisywać media, poprzez schematyzowanie na te dobre (co piszą po linii danej formacji) i złe (niekiedy wystarczy, że wyciągną coś negatywnego). Takim działaniom, w trosce o standardy demokratyczne, należy się jednak przeciwstawiać. Trzeba zdawać sobie też sprawę, że pewne działania mogą być niekiedy nieetyczne, bowiem politycy chcąc ingerować w przekaz medialny, stawiają wiele osób które szły do mediów z poczucia misji, przed wręcz fatalnymi dylematami moralnymi.

 

 

 

 

Jan Szopiński- poseł na Sejm RP

W obronie szpitala Biziela w Sejmie