Jesteś tutaj: HomeBydgoszczEuropejska Lewica – inicjatywa hobbystyczna grupki przyjaciół czy zaplanowana zagrywka polityczna?

Europejska Lewica – inicjatywa hobbystyczna grupki przyjaciół czy zaplanowana zagrywka polityczna?

Napisane przez  Łukasz Religa Opublikowano w Bydgoszcz wtorek, 02 kwiecień 2024 06:11
Maja Adamczyk na debacie Maja Adamczyk na debacie

Ubiegłotygodniowa debata pokazała, że Maja Adamczyk kompetencji na bycie prezydentem nie ma, w wielu swoich wypowiedziach pokazywała, że do końca nie rozumie kompetencji prezydenta miasta, a jej program w dużej mierze opiera się na wywołaniu wojny ratusza z uczelniami wyższymi. Panuje powszechne przekonanie, że szans na prezydenturę nie ma, ale może odegrać w tych wyborach istotną rolę, bowiem część wyborców o poglądach lewicowych nie widząc innego komitetu z nazwą ,,lewicy” może zagłosować na nią sugerując się nazwą komitetu Europejskiej Lewicy. To byłyby głównie głosy stracone przez Rafała Bruskiego, który kandyduje z poparciem Nowej Lewicy.

 

Zanim przyjrzymy się komitetowy Europejskiej Lewicy cofnijmy się do jesiennych wyborów parlamentarnych. Wówczas w Pieraniu pod Inowrocławiem zarejestrował się komitet Europejskiej Lewicy – nazwa identyczna. Wystawił on jedynie kandydata do Senatu Łukasza Wegnera, była to wówczas w powiecie inowrocławskim i pozostałej części okręgu senackiego postać całkowicie anonimowa. Mamy zatem kolejną analogię z Mają Adamczyk i kandydatami na radnych, osobami które w żaden sposób nie były aktywne w życiu publicznym, ale do tego jeszcze wrócimy.

 

W okręgu inowrocławskim Nowa Lewica również nie miała swojego kandydata co wynikało z paktu senackiego, w ramach którego wspólnym kandydatem był były prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza – zatem w pewnym sensie otoczenie mamy to samo. Jesienią w inowrocławskich kuluarach nie brakowało głosów, że Wegner został zarejestrowany, aby odebrać głosy Brejzie wynikając z poparcia paktu senackiego i zwiększyć szansę jego kontrkandydata wojewody Mikołaja Bogdanowicza. Sprawą zainteresował się Newsweek, gdzie w artykule pt. ,,Na tropie kandydata-widmo. Może zdecydować o wyniku w ważnym okręgu senackim”, Krzysztof Gawkowski, obecnie wicepremier, wprost sugerował, że Europejska Lewica i Wegner to jakiś trick polityczny. Wybory do Senatu wygrał Brejza, który uzyskał 44% głosów, nie dając większych szans Bogdanowiczowi. Wegner uzyskał 6,8% głosów, zatem w tamtych wyborach nie namieszał. Gdyby była jednak potrzebna druga tura – jak to ma w wyborach prezydenta miasta, to jego głosy mogły przesądzić o tym czy ona w ogóle by musiała się odbyć.

 

Łukasz Wegner w tych wyborach kandyduje do Rady Miejskiej Inowrocławia z listy Marka Słabińskiego, który słynie z poglądów bardziej liberalnych i wolnorynkowych. Trudno mówić o jakiejś lewicy w jego przypadku.

 

Anonimowa Europejska Lewica

O kandydatce na prezydenta Mai Adamczyk można powiedzieć jedynie tyle, że kojarzona jest kibicami bydgoskiego żużla. Nie mamy żadnej aktywności społecznej i politycznej, co również musi rzucać się w oczy. W wyborach może kandydować owszem każdy, ale wynika już ze zwyczaju, że są to osoby aktywne na jakiś polach społecznych – na radnych kandydują np. osoby angażujące się w organizacjach pomagających uchodźcom, zabiegające o lepszą opiekę nad niepełnosprawnymi, związane z radami osiedlowymi. Tutaj tak naprawdę nie mamy nic.

 

W czasie debaty prezydenckiej w bibliotece UKW Maja Adamczyk zasłynęła chociażby tym, że ma genialny pomysł na zwiększenie dochodów miasta w postaci emisji obligacji. Obligacje to jednak instrument dłużny, zresztą w Bydgoszczy stosowany – z raportu Fitch Ratings z kwietnia 2023 roku stanowią one aż 36% zobowiązań Bydgoszczy. Jak spojrzymy na ogólniki programowe Europejskiej Lewicy to i tu nie brakuje absurdów. Począwszy od obietnicy powrotu Collegium Medicum do Bydgoszczy – rzeczy w Bydgoszczy oczekiwanej, ale mało realnej w wykonaniu nieznanej nikomu prezydent, w sytuacji gdy przez 8 lat nie udało się zbudować w Sejmie większości, gdy leżał projekt obywatelski w tej sprawie. Europejska Lewica chce też skumulować bydgoskie uczelnie wyższe i utworzyć jeden Uniwersytet Bydgoski, co zaczyna robić fatalnie, bo obraża już w programie bydgoskie społeczności akademickie - W naszym mieście mamy swoisty „akademicki” podział dzielnicowy, gdzie zamiast jednej dużej uczelni z rozpoznawalną marką, mamy kilka niszowych uczelni wyższych. Stan ten wynika z braku dojrzałości bydgoskiego środowiska akademickiego, gdzie funkcjonuje kilka „dworów” ze słabymi książętami zamiast jednego porządnego z szanowanym królem.

 

W sytuacji, gdy Politechnika Bydgoska podjęła ogromne starania, aby być tą politechniką, trudno sobie wyobrazić, aby pod wpływem jakiegokolwiek prezydenta Bydgoszczy postanowiła zrobić krok do tyłu. Nie zmienią tego raczej też groźby programowe Europejskiej Lewicy - Jeśli nie będzie w tej strategii integracji, powinna być wstrzymana pomoc ze strony miasta dla uczelni publicznych.

Warte obejrzenia

  • Dobre wyniki Polaków na Memoriale Ireny Szewińskiej w Bydgoszczy

    Natalia Kaczmarek we wspaniałym stylu wygrała bieg na 400 metrów podczas 6. Memoriału Ireny Szewińskiej w Bydgoszczy. Kaczmarek zwyciężyła w czasie 49.86 sek., bijąc rekord mityngu. Rekordów mityngu w Bydgoszczy było zresztą więcej, a publiczność zgromadzona na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka nie mogła się nudzić i oklaskiwała też m.in. zwycięstwo Pawła Fajdka w rzucie młotem.

  • Zakończyły się Wioślarskie Mistrzostwa Europy w Kruszwicy. Sportowo Polska jednak nie dominowała

    Za nami kolejna międzynarodowa impreza wioślarska zorganizowana na Gople w Kruszwicy. W niedzielnych finałach dwukrotnie miejsca na podium wywalczyły polskie osady. Wicemistrzowskie tytuły wywalczyli Błażej Barański, Jakub Olszewski, Aleks Narożny i Remigiusz Matulewicz (JM4x) oraz Zuzanna Czaja, Zuzanna Królikiewicz, Anna Solarska i Wiktoria Syrytczyk (JW4x).

Wiadomości sportowe

  • Szkoły nie przygotowują uczniów na wejście w dorosłość. Oceny wciąż ważniejsze od kompetencji przyszłości i kreatywności

    Około 40 proc. uczniów, zarówno szkół podstawowych, jak i średnich, uważa, że popełnienie błędu oznacza, że nie są mądrzy – wynika z raportu „Mogę wszystko. Co na to współcześni uczniowie?” Fundacji Teach for Poland. Obawa przed byciem tak odbieranym powoduje także, że wielu z nich nie zadaje pytań, kiedy czegoś nie wiedzą. – W konsekwencji za kilkanaście lat będziemy społeczeństwem, które będzie się bało innowacji i zmian – ocenia Katarzyna Nabrdalik, prezeska Fundacji Teach for Poland. Wielu uczniów regularnie stawia sobie cele i do nich dąży, ale często kojarzą się one z ocenami. To wyniki w nauce, a nie rozwój umiejętności, są traktowane jako wyznacznik sukcesu.

  • Marszałek chciałby rozmawiać tylko o tym co wygodne, ale to pokazuje kryzys samorządności wojewódzkiej

    Gdy w poniedziałek ukazała się u nas publikacja o tym, że ,,media władzy”, czyli wydawane za nasze pieniądze przez samorządy i tworzone przez urzędników przemilczały krytyczny dla promu w Solcu Kujawskim raport NIK, w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu odbywała się sesja Sejmiku Województwa. Po wypowiedziach marszałka Piotra Całbeckiego nie należy się specjalnie dziwić, że podlegli mu pracownicy Kujawsko-Pomorskiego Funduszu Rozwoju temat przemilczeli w ramach swoich mediów.

Wiadomości z regionu