Jesteś tutaj: HomeRegionProf. Czop: Przyrody się nie oszuka

Prof. Czop: Przyrody się nie oszuka

Napisane przez  Łukasz Religa Opublikowano w Regionalne poniedziałek, 20 wrzesień 2021 19:45

Wracamy po wakacyjnej przerwie z poniedziałkowymi rozmowami w ramach ,,Głosu Parlamentarnego”, pierwszym naszym gościem był prof. Mariusz Czop z Akademii Górniczo Hutniczej w Krakowie, który koordynował badania, dzięki którym dowiedzieliśmy się, że po zakładach chemicznych Zachem pozostała ogromna bomba zanieczyszczeń.

 

Zdaniem naukowca skrócenie programu remediacji zanieczyszczeń, który miał być realizowany przez 4,5 roku do zaledwie 1,5 roku sprawia, że pojawia się ogromne ryzyko, że nie uda się przeprowadzić tej remediacji wystarczająco skutecznie – Przyrody się nie oszuka – kwituje.

 

Łukasz Religa:Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale Pan koordynował badania dzięki którym dowiedzieliśmy się jako bydgoszczanie jak jest źle na terenach po byłym Zachemie. Dobrze mówię?

Mariusz Czop: Tak. Zaczęliśmy te badania i sami zdziwiliśmy się, że jest tak źle. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że sytuacja jest tak poważna. Poważniejsze jest jednak to, że nic się nie robi z tym. Nie chodzi o to, że trzeba od razu płakać, że jest źle, ale trzeba coś robić tak – po robimy badania, aby one służyły do czyszczenia. Najgorsze jest to, że właściwie, że od czasu kiedy ogłosiliśmy, że jest źle, nic nie zrobiona.

 

Teraz dopiero jaskółka, ale ona też nie zmieni rzeczywistości, to jest za mało, aby znacząco poprawić jakość środowiska i w ogóle, żeby się zająć tym problemem.

 

Ł.R.: Pan mówi o tym projekcie, który ruszył w ubiegłym tygodniu, z pompą medialną. Zapytam – dlaczego Pan jest sceptyczny wobec tego?

M.Cz.: Jestem nie to, że sceptyczny, tylko po prostu wydaje mi się, że jakby ze zbyt dużą pompą ruszył, na początku był tak napompowany, że wydawało się, że medialnie rozniesie przestrzeń – mówiono, że ten problem, który jest realizowany, rozwiąże wszystkie problemy Zachemu. Wiadomo, że jego kwota, jego koszt jest wysoki i to może powodować takie przekonanie, że już załatwiliśmy sprawę, ale niestety skala zanieczyszczeń po Zachemie jest tak duża, że nawet 100 mln niewiele tutaj zmienia. I zaraz po tym projekcie powinny iść następne pomysły, następne koncepcje i aplikowanie o środki, myślenie o poprawie środowiska, a tego nie ma. Ja się boję po prostu, że ten projekt będzie jednym jedynym, a później będzie się mówiło, że nie da rady tego zrobić, bo to jest za drogie i nic się nie będzie robiło.

 

Jestem sceptyczny, bo w pierwotnym projekcie mówiło się o 4,5 roku pompowania, że po prostu będziemy usuwali odpowiedni ładunek zanieczyszczeń i to rozliczenie jakie będzie realizowane za oczyszczenia miało być naliczone od ilości usuniętego zanieczyszczenia. Teraz w wyniku jakiś działań zlikwidowano pewne etapy, pewne etapy się wydłużyły. Okazało się, że pompowanie będzie trwało 1,5 roku, co może być niewystarczające dla odpowiedniego oczyszczenia środowiska. Urzędnicy mówią o pewnych efektach, natomiast ich efekty są zupełnie inne niż dla mnie – dla mnie efektem jest oczyszczenie środowiska, unieruchomienie zanieczyszczeń, ale przede wszystkim załatwienie sprawy, a oni sobie przyjmują własne efekty środowiskowe, do których dążą , które są często nielogiczne.

 

Ł.R.: Właśnie – słyszałem wypowiedzi w ubiegłym tygodniu, że co prawda projekt będzie trwał trochę krócej – trochę, znacznie krócej – ale tu chodzi o ilość oczyszczonej wody.

M.Cz.: Nie. Tu chodzi o to, że mówiono, że rozliczy się firmę za efekty, natomiast wiadomo, że próbuje się teraz na firmę zrzucić całe ryzyko tego projektu, ale przyrody się nie oszuka. Nie wiem na jakiej postawie urzędnicy uznali, że jeżeli skrócą trzy razy czas pompowania, to wszystko się da nadrobić. Pewnych rzeczy się nie da nadrobić – ten projekt był tak zaprojektowany, że mieliśmy na spokojnie przez 4,5 roku to prowadzić, mieć możliwość popełnienia nawet błędów, skorygowania i po prostu to był projekt zaprojektowany optymalnie, a tym razem skrócony trzykrotnie, w sytuacji kiedy mamy trzy razy więcej zanieczyszczeń niż pierwotnie zakładano, to jest ogromne ryzyko. Tu nie ma miejsca na jakiekolwiek błędy, jakiekolwiek opóźnienia i trudno jest mi nawet pomyśleć, że coś mogłoby pójść nie tak i coś sprawić, że się nie uda.

 

Natomiast znacząco ograniczono możliwość weryfikowania tego projektu oraz jego korygowania, ponieważ wielu rzeczy wciąż nie wiemy To nie jest tak, że wszystko wiemy, można to porównać do sytuacji, gdzie mamy człowieka rozpoznanego pod kątem jakieś operacji, ta operacja się zaczyna i nagle się okazuje, że jest coś innego, co jest poważniejsze i wymaga szybszej naprawy i szybszej reakcji. Rościna się, a tam okazuje tam, że inny organ nawala, nie ten który chcemy operować. Wiele wciąż nie wiemy o tym środowisku i boję się, że w sytuacji, gdy pójdzie coś nie tak i się nie uda tych efektów osiągnąć. To ryzyko z urzędu jest zrzucane na firmę.

 

Ł.R.: Prowadził Pan te badania, czyli ma jakąś orientację jak wygląda sytuacja – czy można w oszacować w jakim procencie ten projekt rozwiąże problemy?

M.Cz.: Ten projekt jest pierwszym etapem, który kontynuowany pozwoli rozwiązać problem dopływu zanieczyszczeń z jednej z chmury zanieczyszczeń – ze składowiska ,,Zielona”, czyli on rozwiązuje jedno ognisko zanieczyszczenia powiedzmy sobie w 20%. Wiadomo, że to ognisko jest najniebezpieczniejsze, ale takich ognisk niebezpiecznych mamy kilka, a w całej liczbie około 20, no i ten problem kompletnie nie poprawi losu i warunków życia ludzi w Łęgnowie.

 

Ja z całą mocą chciałbym się raz jeszcze upomnieć o ludzi w Łęgnowie, bo wszystko się robi, a zapomina się o ludziach. Tym ludziom w sposób niemoralny odebrano jedyną rekompensatę, jaką były dostawy czystej wody. W sposób przedwczesny przerwano program badań zdrowotnych, kompletnie nic się nie mówi co tam na tym terenie miało być robione. Nikt się nie zajął rolnikami, ja się nie dziwię, że ludzie są zdenerwowani, nawet zdenerwowani na mnie, że temat poruszyłem, bo ludzie pewnie oczekiwali, że ktoś się tym problemem zajmie. Natomiast my mówimy, że jest źle, a nikt nic nie robi. Z tymi rolnikami należałoby porozmawiać i dostarczyć im wodę do bieżącej działalności.

 

Kompletnie zapomniano o ludziach, a ten jeden projekt rozwiązuje około 20% jednego ogniska zanieczyszczeń, których jest wiele. Niekontynuowany ten projekt, to praktycznie zmarnuje się jego efekty.

 

Ł.R.: Jeszcze na koniec zapytam o ostatnią sprawę, bo jeden z aktywistów próbował uzyskać informację odnośnie badań zrobionych na jednej z działek – RDOŚ odmawia, twierdzi, że to ma związek z obronnością państwa. Ja tego nie potrafię – przyznam – zrozumieć, bo tam działalność zatruwająca środowisko, być może związana z obronnością państwa, była prowadzona do 2013 roku. A Pan coś z tego rozumie?

M.Cz.: Panie redaktorze, że nie rozumiem nic, a nawet czuję się jakbym grał w jakieś komedii. To jest po prostu skandal. To, że zanieczyszczenia towarzyszą produkcji przemysłowej wszyscy na świecie wiedzą, nie wiem jaka to jest wiedza operacyjna, którą mógłby wywiad obcy wyciągnąć, że były zakłady które produkowały trotyl i trochę zanieczyściły środowisko w ramach swojej działalności, bo wcale to zanieczyszczenie nie jest tam duże, nie jest niczym niespotykanym.

 

Jest wiele różnych przykładów na świecie zakładów tego typu, które większe po sobie zanieczyszczenia pozostawiły. Chociażby takie zakłady bliźniacze jak Dag Bromber, w Niemczech, które zostały zbombardowane w czasie wojny i te związki nitrowe się wylały do gleby gruntu i są opisy opisujące jak oczyszczono. Tutaj wiedza operacyjna jest zerowa, logika jest żadna, więc jestem zażenowany, że muszę uczestniczyć w takim szarpaniu się z RDOŚ, który zamiast rzeczowych argumentów podnosi takie argumenty z komedii. To nawet trudno nazwać inaczej niż komedia – jaka wiedza operacyjna, jaka wojna operacyjna obcych wywiadów, po prostu jest to tak śmieszne, bo jak opowiadam to ludziom, to wszyscy się śmieją, pukają się w głowę i chyba tak to trzeba skończyć i dalej tego nie komentować.

Warte obejrzenia

Szczepienia-papież

   

 

 

Jan Szopiński- poseł na Sejm RP

Rząd chce zaorać regionalne porty lotnicze, w tym bydgoski? Pytam w Sejmie... W 2022 roku latać będą tam samoloty czy latawce?