Jesteś tutaj: Home

Toruńscy politycy odkopują topór wojenny

Napisane przez  Łukasz Religa Opublikowano w Bydgoszcz czwartek, 22 listopad 2018 00:52

Odrzucenie woli utworzenia Uniwersytetu Medycznego popartej 160 tys. podpisów na pewno nie przejdzie bez echa. Na naszych oczach wykopują się właśnie podziały, które mogą zagrozić dalszemu bytowi województwa kujawsko-pomorskiego. Do końca sprawy z tego mogą sobie nie zdawać politycy, którzy swoje działania kalkulują obecnie przez pryzmat przyszłorocznych wyborów parlamentarnych.

We wtorek połączone komisje sejmowe zarekomendowały odrzucenie obywatelskiego projektu utworzenia Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy, bez podjęcia jakichkolwiek prac nad nim. Wnioskowała o to posłanka Porozumienia Jarosława Gowina, Iwona Michałek z Grudziądza, która niedługo po głosowaniu pochwaliła się tym na Facebook-u. Patrząc z punktu jej kampanii wyborczej w okręgu toruńsko-włocławskim, to ma się z czego cieszyć. Ataki bydgoskich posłów PO nie specjalnie poszły w jej kierunku, ale pod adresem wiceprzewodniczącego komisji posła Tomasza Latosa, który nie wiadomo czy nawet wiedział co planuje jego koleżanka z obozu Zjednoczonej Prawicy. Radość posłanki skrytykował na Facebook-u chociażby bydgoski radny PiS Paweł Bokiej. Pokazuje to, iż nie ma czegoś takiego jak kujawsko-pomorskie elity polityczne, są jedynie partykularne interesy pojedynczych polityków. Jeżeli Sejm RP na posiedzeniu plenarnym przychyli się do tego wniosku, to 160 tys. podpisów nie przejdzie bez echa i może znacząco nadwyrężyć integralność województwa kujawsko-pomorskiego.

 

Tak się złożyło, że w tym samym tygodniu mieliśmy wybory do Zarządu Województwa i prezydium Sejmiku Województwa. W 2023 roku, gdy kończyć się będzie kadencja, będziemy mieli prawie ćwierćwiecze rządzenia województwem przez marszałków z Torunia. O ile w pierwszych kadencjach starano się jakoś równoważyć wicemarszałkami oraz przewodniczącymi sejmiku z Bydgoszczy, to teraz mamy co prawda wicemarszałka zamieszkałego w Bydgoszczy, którego jednak wskazał sobie sam marszałek Piotr Całbecki, krytykowanego przez wielu bydgoskich działaczy Platformy Obywatelskiej.

 

Sytuacja napięta w województwie była już w poprzedniej kadencji, gdy przez pewien moment we Włocławku rozważano nawet referendum o przejście do województwa łódzkiego. Głosy niezadowolenia ostatnio pojawiły się w Grudziądzu. Nie jest to dobry prognostyk dla przyszłości kujawsko-pomorskiego. Rząd w Warszawie nie raz zaskakiwał nas swoimi reformami, kto wie czy za kilka miesięcy nie powróci pomysł utworzenia województwa Środkowopomorskiego. Jak będą zmiany w granicach jednego województwa, to mogą być też oczekiwania społeczne, aby zakończyć byt kujawsko-pomorskiego. Aroganckie potraktowanie 160 tys. podpisów może być ku temu zapalnikiem.

 

Trzeba bowiem zaznaczyć, iż cała dyskusja nad tym projektem toczyła się w szybkim tempie, w ciągu nieco ponad godziny. W tym czasie wypowiedzi skracano do 2 minut. W rezultacie nie można było porządnie omówić tego jaki wpływ na bezpieczeństwo zdrowotne bydgoszczan ma zarządzanie szpitalami uniwersyteckimi w Bydgoszczy przez Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, a jak wiemy wiele uwag co do tego wyrażała chociażby Solidarność.